|
HISTORIA
Polsko-ukraińskie stosunki w XIX i XX w. W
osiemdziesięciolecie porozumienia Piłsudski-Petlura
Między konfrontacją a ugodą
Józef Piłsudski i Semen Petlura podczas wojny 1920
r. FOT. (C) ARCHIWUM DOKUMENTACJI MECHANICZNEJ
DARIUSZ MACIAK
Na dzieje stosunków polsko-ukraińskich patrzy się z
reguły z perspektywy konfliktów. Ich dzieje w Polsce sprowadza
się do ciągu: powstania kozackie - Chmielnicki - Humań - rok
1848 - wojna polsko-ukraińska lat 1918-1919 - terror OUN lat
trzydziestych - rzezie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej lat
1942-1944 - działalność UPA w Polsce Ludowej.
Z kolei Ukraińcy wzajemne stosunki widzą inaczej: walka o
wolności kozackie i prawosławie w XVII w. - walka o uznanie
ich jako narodu po 1848 r. - walka o podstawowe wolności w
habsburskiej Galicji - wojna lat 1918-1919 - dyskryminacja w
II Rzeczypospolitej - akcja "Wisła".
Tymczasem wzajemne stosunki w ciągu ostatnich kilkuset lat
wcale nie były tak jednoznaczne. Można przecież przypomnieć
równouprawnienie prawosławnej szlachty ruskiej w XV-XVI w. -
akces województw ukrainnych do Korony w 1569 r. - specyficzną
rolę Kozaczyzny i hetmana Konaszewicza-Sahajdacznego pod
Chocimiem w 1621 r. - ugodę hadziacką z 1658 r.
Jednak zaszłości historyczne, choć w II połowie XIX w.
odgrywały wciąż istotną rolę, blakły wobec powstania
nowoczesnego narodu ukraińskiego pragnącego realizować swoje
aspiracje cywilizacyjne. Polacy z "kwestią ruską", jak ją
wówczas nazywano, zetknęli się w 1848 r. Nagle okazało się, że
pod bokiem Polaków wykształcił się nowy naród.
Pierwsze próby
Kwestia ukraińska w Galicji opinii nie zajmowała!
(Marian Rosco Bogdanowicz)
Bogdanowicz słowa te zapisał wspominając początek lat
osiemdziesiątych XIX w. Wówczas wciąż jeszcze wielu Polaków
nie traktowało Rusinów galicyjskich poważniej niż jako
interesujące zjawisko etnograficzne. Gdy w XIX w. kształtował
się naród ukraiński, Polacy długo nie mogli uwierzyć, że oto,
u ich boku, na ich ziemiach rodzi się nowy byt. Przełomowym
momentem - wedle mnie - dla dziejów narodu ukraińskiego w
Galicji, był rok 1866. Wówczas to pewna grupa "Rusinów"
oznajmiła, że uważa się za szczep narodu rosyjskiego (tzw.
moskalofile). Natomiast Rusini, którzy nie poczuwali się do
zbyt bliskiego związku z Moskwą, zaczęli jawnie głosić, że
istnieje samodzielny naród ukraiński. Zaczęto ich nazywać
narodowcami. Dodać tu należy, że terminy Ukraina, Ukraińcy i
ukraiński upowszechniły się dopiero na przełomie XIX i XX w.
Wcześniej, najbardziej nawet "ukraińscy" działacze i pisarze w
Galicji mówili o sobie jako o Rusinach.
Rodzący się ukraiński ruch polityczny u samego swego
początku stanął w obliczu przewagi polskiej w Galicji. Kraj
ten w wyniku działań Polaków walczących o tzw. autonomię
galicyjską stał się w ich mniemaniu "polską prowincją". Rządy
polskie w Galicji zapoczątkowane w 1869 r. stały się dla
narodowców głównym problemem. W 1869 r. wystąpili więc oni w
sejmie galicyjskim z propozycją porozumienia, zwaną akcją
ugodową Juliana Ławriwśkiego. Ukraińcy ustami Ławriwśkiego
proponowali pełne równouprawnienie Rusinów i Polaków w
Galicji, dopuszczenie na zasadzie wzajemności języków
polskiego i ukraińskiego w urzędach i szkolnictwie. Polscy
posłowie nie powiedzieli nie, lecz wniosek utonął w
biurokratycznych dyskusjach. Polacy, którzy świeżo pozbyli się
języka niemieckiego, ani myśleli dopuścić do równouprawnienia
języka ukraińskiego. Przecież w ten sposób przyznano by, że
Galicja nie jest "krajem polskim", lecz "polsko-ruskim".
Kolejne dwa dziesięciolecia przyniosły konsolidację
ukraińskiego ruchu narodowego. Wciąż jednak był on za słaby,
żeby zmierzyć się w walce o władzę nad Galicją z daleko lepiej
zorganizowanymi Polakami. Obie strony jednak zdawały sobie
sprawę, że muszą dojść do porozumienia. Szczególnie zależało
na nim Ukraińcom, którzy w zdominowanej przez Polaków Galicji,
wobec bardzo silnych wpływów polskich w Wiedniu, bez zgody
Polaków nie mogli w Galicji nic uzyskać. Polacy zaś nie mogli
całkowicie przeciwstawić się dążeniom ukraińskim, gdyż dla
Cesarstwa spokój w Galicji był coraz ważniejszy wobec
pogarszania się stosunków austriacko-rosyjskich.
W latach osiemdziesiątych kilkakrotnie ważne osobistości
ukraińskiego życia zarówno w Galicji, jak i na Ukrainie
rosyjskiej, prowadziły pertraktacje z Polakami. Pantelejmon
Kulisz popierany przez Józefa Ignacego Kraszewskiego nawoływał
do porozumienia Polaków i Ukraińców. Zawiedziony oddaniem
kwestii reformy "ukraińskiego" zakonu bazylianów
znienawidzonym przez Ukraińców jezuitom przeszedł jednak na
pozycje antypolskie. Możliwość porozumienia sondował też
Alfred Potocki.
Nowa era 1890 roku
Gott schtze und erhalte die ruthenische Nation
(arcyksiążę Rudolf Habsburg)
Schyłek lat osiemdziesiątych przyniósł poważne zmiany na
arenie polityki europejskiej. Zaczęło się kształtowanie
systemu sojuszy, które stanęły naprzeciw siebie w czasie I
wojny światowej. Dla Wiednia Galicja z odległej od centrum
prowincji stała się nagle krajem frontowym. Spokój w nim był
konieczny, a infiltracja rosyjska wśród Rusinów dalece
niewskazana. Dlatego też w czasie wizyty arcyksięcia Rudolfa w
1887 r. Ukraińcom umożliwiono wielokrotne zademonstrowanie
wierności i szczerej miłości dla dynastii Habsburgów. A
arcyksiążę wypowiadając słowa stanowiące powyższe motto dodał
po ukraińsku Mnohaja ljita!
Polacy do tej pory opierający się porozumieniu z Ukraińcami
- którzy zresztą zbytnio nie napierali - teraz musieli
zademonstrować rządowi wiedeńskiemu swoją dobrą wolę w
"kwestii ruskiej". Stąd chyba przede wszystkim wzięło się
nagłe porozumienie narodowców ukraińskich z Polakami z końca
1890 r. Nosi ono popularną nazwę "nowa era". Przeprowadził zaś
rzecz całą namiestnik Galicji Kazimierz Badeni.
W pierwszym okresie działania porozumienia Ukraińcy
uzyskali m.in. katedrę historii ukraińskiej dla Mychajły
Hruszewśkiego w Uniwersytecie Lwowskim, drugą katedrę
literatury ukraińskiej, gimnazjum w Kołomyi, wprowadzenie
preferowanego przez narodowców zapisu fonetycznego języka
ukraińskiego do szkolnictwa w Galicji. Ustępstwa nie
zadowoliły narodowców, którzy w 1894 r. pod wodzą Juliana
Romanczuka przeszli do opozycji wobec rządu galicyjskiego i
zerwali umowę. Ideę nowej ery próbowało kontynuować nieliczne
ugrupowanie pod kierunkiem Ołeksandra Barwynśkiego zdobywając
niemało dla Ukraińców, ale stopniowo do 1900 r. przestało się
ono liczyć wobec wzrastającej na antypolskich hasłach sile
ugrupowania Romanczuka.
Zerwanie umowy z 1890 r., stanięcie na pozycjach jawnie
antypolskich i związane z tym prześladowania narodowców w
czasie wyborów w 1895 i 1897 r. doprowadziły do umocnienia
ugrupowania narodowców jako obrońców Ukraińców przed "polską
tyranią". Ułatwiły jednocześnie krystalizację programu, który
po 1895 r. - wobec braku możliwości współpracy z Polakami w
ramach Galicji - oparł się o żądanie wydzielenia Galicji
Wschodniej jako samodzielnego ukraińskiego kraju koronnego,
przyłączenia doń ziem ukraińskich Ukrainy Zakarpackiej i
Bukowiny, a w konsekwencji postulat powołania państwa
ukraińskiego z tych ziem i Ukrainy rosyjskiej (w ramach
państwa Habsburgów). Narodowcy przekształcili się w regularną
partię polityczną - Ukraińską Narodowo-Demokratyczną Partię,
która w latach dwudziestych przekształciła się w Ukraińskie
Narodowo-Demokratyczne Zjednoczenie (Objednannie - UNDO).
Jedna Galicja - dwa narody
Trzeba teraz pracować, aby pomiędzy Ukraińcami
wzmocnili się umiarkowani (Michał Bobrzyński)
Zaostrzenie stosunków polsko-ukraińskich w Galicji
stopniowo postępowało od 1895 r. Ukraińcy, coraz silniejsi
dzięki wytężonym wysiłkom organizacyjnym, stawali się w kraju
coraz bardziej liczącą się siłą. Polacy z dużym trudem zaczęli
zbliżać się do zrozumienia, że Galicja nie będzie "polską
prowincją". Szokiem dla społeczności galicyjskiej stało się
zabójstwo namiestnika Andrzeja Potockiego w 1908 r. Czyn
zabójcy - Myrosława Siczynskiego, nie był wynikiem działania
jakiejkolwiek organizacji ukraińskiej. Jednak przywódcy
narodowców ukraińskich niezbyt chętnie potępili ten
bezprecedensowy w dziejach stosunków polsko-ukraińskich akt
terroru indywidualnego. Wedle nich tragiczny czyn Siczynskiego
unaoczniał dramatyczną sytuację narodu ukraińskiego w
"polskiej" Galicji.
Paradoksalnie Potocki był jednym z nielicznych polityków
polskich chcących rzeczywistego porozumienia z Ukraińcami.
Następca Potockiego, Michał Bobrzyński, także próbował
doprowadzić do ugody. Jednak niejasny co do powodów sprzeciw
biskupów rzymskokatolickich udaremnił ją.
Dopiero w lutym 1914 r. po kilkudziesięciu latach
konfliktów udało się na forum sejmu galicyjskiego doprowadzić
do polsko-ukraińskiego paktu. W wyborach sejmowych wprowadzano
cenzus narodowościowy, który gwarantował Ukraińcom ponad 26
proc. mandatów. Ugoda była możliwa tylko dlatego, że rząd
wiedeński zagroził Polakom w razie jej niedojścia do skutku
"krokami pozakonstytucyjnymi".
Piłsudski i Petlura
Daję teraz Ukraińcom możliwości. Jeśli im się uda, to
się uda (Józef Piłsudski)
Słowa te wypowiedział Piłsudski wobec korespondenta
londyńskiego "Daily News" po zajęciu Kijowa w maju 1920 r.
Mówił to po doświadczeniach wojny polsko-ukraińskiej lat
1919-1920 r. i po układzie z Petlurą. Konflikt
polsko-ukraiński rozpoczął się z chwilą rozkładu monarchii
austro-węgierskiej, gdy i Polacy, i Ukraińcy zgłosili
pretensje do wschodniej Galicji. Ukraińcy kierowani przez
Ukraińską Radę Narodową próbowali zająć 1 listopada 1918 r.
Lwów, co zapoczątkowało długotrwałe walki polsko-ukraińskie.
Ukraińcy utworzyli w Galicji Wschodniej Zachodnio-Ukraińską
Republikę Ludową (ZURL). W sytuacji sukcesów bolszewickich na
Ukrainie i nikłych nadziei na odbudowanie "demokratycznej"
Rosji Rada Najwyższa Ententy upoważniła Polskę do zajęcia
linii Zbrucza. Oddziały ukraińskie i władze
Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej zostały wyparte z
Galicji i 18 lipca 1919 r. znalazły się za Zbruczem.
Jeszcze w styczniu 1919 r. ogłoszono akt utworzenia
zjednoczonej Ukraińskiej Republiki Ludowej powstałej z
połączenia Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej oraz
Ukraińskiej Republiki Ludowej utworzonej na terenach Ukrainy
rosyjskiej. Jednak zjednoczenia w praktyce z powodu wypadków
wojennych nie zdołano przeprowadzić.
Na polu walki pozostał Semen Petlura, przywódca Ukraińskiej
Republiki Ludowej, rozbitej przez bolszewików. 24 maja 1919 r.
została zawarta umowa między rządem Petlury a rządem polskim.
Zniosła ona stan faktycznej wojny między obu państwami.
Znajdujący się w tragicznej sytuacji militarnej Petlura zrzekł
się też praw do Galicji Wschodniej i Wołynia. Umowa wywołała
oburzenie Ukraińców galicyjskich, którzy poczuli się zdradzeni
przez kijowskich ziomków. Jednak Petlura nie miał wyboru -
Galicja i tak była już zajęta przez Polaków, a toczenie z nimi
walki oznaczało wojnę na dwóch frontach, gdyż od wschodu
napierała bolszewicka nawała.
Znaczenie Petlury dla Polski znacznie wzrosło, gdy
Piłsudski zdecydował się na wojnę z bolszewikami. Jej celem
miała być realizacja idei federacyjnej Piłsudskiego -
powstanie systemu bratnich państw na obszarach
Rzeczypospolitej przedrozbiorowej. W roku 1920 r. już tylko
Ukraina nadawała się na spełnienie tych marzeń. W przeddzień
polskiej ofensywy, 21 kwietnia 1920 r., zawarty został układ
międzypaństwowy Rzeczpospolita Polska-Ukraińska Republika
Ludowa. Oba państwa uznawały się nawzajem i wyznaczały granicę
je dzielącą. Była nią rzeka Zbrucz, a na Polesiu m.in. Prypeć.
Polska obiecała również, że zdobędzie dla Ukrainy tereny
położone w granicach Rzeczypospolitej z 1772 r. Oba państwa
miały być związane ścisłym sojuszem. W ślad za układem
politycznym przyszło podpisanie 24 kwietnia konwencji
wojskowej. Stanowiła ona o zasadach wspólnej ofensywy
kierowanej przez polskie dowództwo. Traktaty przeszły pod
uporczywą nazwą układu Piłsudski-Petlura, choć w
rzeczywistości były umową między dwoma suwerennymi państwami.
Ofensywa ruszyła 25 kwietnia 1920 r. Już 7 maja patrole
polskie wkroczyły do Kijowa. Jednak Ukraińcy nie poparli
Petlury. Wkraczał on na Ukrainę wśród wojsk polskich, co
traktowano jako kolejny najazd obcych - po armiach niemieckich
i austro-węgierskich, bolszewickich, "białych" Denikina i
"czerwonych" bolszewikach. Ukraińcy w trzecim roku walk na ich
ziemiach, a siódmym od początku wielkiej wojny nie mieli już
chęci stawać do walki. Polityczne niuanse układów
międzynarodowych były zbyt niezrozumiałe, oczywistością były
polskie dywizje. Petlura nie potrafił zmobilizować swych
współbraci. Nawet gdyby mu się to udało, to armia polska nie
była przygotowana do dłuższej obecności na Ukrainie.
Popełnione błędy strategiczne umożliwiły Armii Czerwonej atak
na froncie północnym, a wkrótce przejście do ofensywy na
froncie ukraińskim. Wkrótce bolszewicy przerwali front i Kijów
został ewakuowany - 11 czerwca 1920 r. wkroczyła doń Armia
Czerwona i w ten sposób ostatnia próba budowy suwerennego
państwa ukraińskiego nie powiodła się.
"Normalizacja" lat trzydziestych
Deklarację o mniejszościach narodowych (...)
społeczeństwu ukraińskiemu potrafię dać w takiej formie, którą
uznam za stosowną i słuszną (Marian Zyndram-Kościałkowski)
W końcu lat dwudziestych pojawiło się wśród Ukraińców w II
Rzeczypospolitej nowe ugrupowanie - Organizacja Ukraińskich
Nacjonalistów (OUN). Stawiała sobie ona za cel zbrojną walkę o
niepodległe państwo ukraińskie. Efektowne sabotaże i akcje
terrorystyczne zwracały na nią uwagę. Polskie zaś
przeciwdziałanie, czyli tzw. pacyfikacja Małopolski
Wschodniej, wywoływało gniew nawet tych Ukraińców, którzy nie
pochwalali terrorystycznego charakteru OUN.
Wzrastająca siła OUN, uznanie za nierealne powstanie
ukraińskiego państwa wykrojonego z terenów Rzeczypospolitej,
utrata złudzeń co do "ukraińskiego państwa" w ramach ZSRR
(krwawa kolektywizacja i wielki głód lat 1932/1933)
spowodowały, że główna partia ukraińska UNDO opowiedziała się
za tzw. normalizacją. Umożliwić ona miała pełny rozwój
ukraińskich instytucji w Polsce. Po rozmowach, trwających od
1931 r., w 1935 r. zawarto ugodę z władzami polskimi, które
miały pozytywnie odnieść się do postulatów ukraińskich.
Stosunek rządzących w Polsce pułkowników określa jednak zdanie
wypowiedziane przez ministra spraw wewnętrznych
Kościałkowskiego. I faktycznie - większość spraw nie została
pozytywnie rozpatrzona, a inne, choć wyrażono na nie zgodę,
ciągnęły się w nieskończoność. W 1938 r. w polskich sferach
rządowych przeważyły koncepcje "zwarcia narodowych szeregów" w
obliczu międzynarodowej sytuacji politycznej, władze
przystąpiły do polonizacji Chełmszczyzny i w tej sytuacji
ugoda stała się martwą literą. Prezes UNDO ogłosił, że ugodę
uznać można za nieistniejącą. Jednak w początkach września
1939 r. UNDO stanęło na pozycjach lojalności wobec państwa
polskiego i wezwało Ukraińców do walki z Niemcami.
Po Wołyniu - UPA i WiN
Istnienie dwóch niepodległych państw jest korzystne dla
obu narodów ("Protokół" AK-OUN z 1944 r.)
Na stosunkach polsko-ukraińskich lat II wojny światowej
zaważyły wydarzenia na Wołyniu. Krew tam przelana kładzie się
na nich ponurym cieniem aż po dzień dzisiejszy. Jednak jeszcze
w 1944 r., gdy wciąż płonęły wioski polskie (i mniej liczne
ukraińskie) działacze konspiracji polskiej i ukraińskiej
starali się wypracować jakiś modus vivendi w obliczu
nieuchronnej już klęski Niemiec i okupacji przez ZSRR spornych
między Polakami i Ukraińcami terenów. W latach 1944-1946
trwały rozmowy między dowódcami Armii Krajowej, a potem WiN-u
a OUN na południowej Lubelszczyźnie. Doszło nie tylko do
zawieszenia broni, ale nawet ograniczonej współpracy. Podobnie
rzecz miała się na Podlasiu. Jednak zasięg współpracy był
ograniczony. Na pewno wiadomo, że oddziały WiN i UPA
przeprowadziły wspólne akcje zdobywając stację kolejową w
Werbkowicach 6 kwietnia 1946 r. oraz atakując 29 maja 1946 r.
Hrubieszów.
Dziś i jutro
Akty współpracy polsko-ukraińskiej z lat 1944-1946 były
inicjatywą dowódców oddziałów leśnych. Do świadomości obu
narodów dotarły dopiero w latach 90. Znaczenie ich było
nieznaczne, gdyż objęły tylko niewielkie terytoria. Jednak
stały się symbolicznym zakończeniem niemal stuletniej wrogości
między Polakami i Ukraińcami w Galicji. Po 1945 r. oba narody
miały znacznie większe problemy niż wzajemny stosunek. Jednak
dawne wydarzenia nie zniknęły w odmętach historii. Polacy
wciąż na stosunki polsko-litewskie patrzą przez pryzmat
wydarzeń na Wołyniu. Ukraińcy zaś pamiętają Polakom, że
zarówno w czasach Habsburgów, jak i w II Rzeczypospolitej
stali oni na drodze politycznych i cywilizacyjnych aspiracji
ukraińskich.
Lata pozostawania obu narodów pod dominacją sowiecką i
rosyjską nieco wzajemne pretensje uspokoiły. Obecnie stosunki
polsko-ukraińskie na szczeblu międzypaństwowym układają się
jak najlepiej. Jednak na poziomie "małych ojczyzn" wciąż
dochodzi do zadrażnień. Miejmy nadzieję, że w Przemyślu i we
Lwowie, z upływem lat wzajemne niechęci i podejrzliwość
zanikną. Dopiero wtedy można będzie mówić o "nowej erze" w
stosunkach polsko-ukraińskich.
Dr Dariusz Maciak, adiunkt w Studium Europy Wschodniej i
Azji Środkowej Uniwersytetu Warszawskiego, doktoryzował się na
podstawie rozprawy "Między konfliktem a kompromisem. Dylematy
ukraińskiego ruchu narodowego w Galicji w latach 1889-1899",
specjalizuje się w dziejach wyznaniowych wschodnich obszarów
Rzeczypospolitej w XVI-XVIII w. oraz w dziejach Ukraińców w
XIX i XX w.
|