|
Kości wróciły do ziemi
2003.05.09
Skarb państwa wykupi od prywatnego właściciela
cmentarz łemkowski i przekaże go Cerkwi prawosławnej
W
piątek, 9 maja we Florynce (gmina Grybów k. Nowego Sącza) na
cmentarzu łemkowskim po raz pierwszy od akcji "Wisła" w 1947
odprawiono panachydę, czyli nabożeństwo żałobne, nad trumną, do
której złożono zebrane po ekshumacji kości chowanej tu od wieków
ludności. Po wieloletnich interwencjach Zjednoczenia Łemków starej,
zapuszczonej nekropolii, będącej od ponad półwiecza prywatną łąką,
przywrócono pierwotne funkcje. Jeden z bolesnych punktów zapalnych
na styku z mniejszościami narodowymi w Małopolsce został
definitywnie wygaszony.
Cmentarz łemkowski we Florynce
powstał w XIX wieku na miejscu nieistniejącej już cerkwi. Od dawna
uznawany był za "ziemię świętą". Przeprowadzono tu kilku tysięcy
pochówków, w 1935 r. nekropolia była już wypełniona po brzegi. Po
deportacji Łemków w ramach akcji "Wisła" we wsi pozostała tylko
jedna rodzina łemkowska - Kaniukowie. Po blisko 60 latach, ponownego
uświęcenia "świętej ziemi" dokonał ks. Włodzimierz Kaniuk, rodem z
Florynki, obecny proboszcz parafii prawosławnej pw. Opieki Matki
Boskiej w Hańczowej. Z trudem ukrywał wzruszenie, na tym cmentarzu
spoczywają jego pradziadowie.
W renowację cmentarza
zaangażowały się władze województwa, powiatu nowosądeckiego, gmina i
społeczność wsi na czele z sołtysem Ludwikiem Gryblem. Zakrojone na
szeroką skalę prace finansowane z funduszu powodziowego wzmocniły
brzeg - zsuwający się do tej pory z mogiłami do wody - nad potokiem.
Według oświadczenia pełnomocnika wojewody małopolskiego ds.
mniejszości narodowych Artura Paszki, skarb państwa zamierza teraz
wykupić cmentarz od mieszkańca Florynki Józefa Furtaka i przekazać
go na własność parafii prawosławnej w Hańczowej.
- Czuję
ulgę, miałem bowiem na własnym polu cmentarz nie z własnej woli,
moja rodzina w ramach powojennego osiedlenia otrzymała go wraz z
połemkowskim gospodarstwem, do gminy od cmentarnej działki
odprowadzałem podatek rolny, krów tam jednak nie wypasałem, czasem
świeczkę zaświeciłem - powiedział uczestniczący w uroczystości
Józef Furtak.
- My, Łemkowie, nie wyjechaliśmy
dobrowolnie z tych terenów, nie porzuciliśmy dla kaprysu grobów
ojców i zawsze uważaliśmy, że to na polskiej władzy spoczywa i
spoczywał obowiązek opieki nad miejscami grzebalnymi byłych
mieszkańców tych terenów - zauważył prezes Zjednoczenia Łemków
Stefan Hładyk dziękując "Wszystkim spasi Hospodi" za roztoczenie nad
cmentarzem parasola ochronnego.
Hładyk w gęstwinie
cmentarnej odnalazł w piątek dwie tabliczki z nazwiskami pochowanych
tu przed wojną Łemków: Julii Serafyn i Wanii Dubeca. W Beskidzie
Niskim, głównie w powiecie gorlickim, znajduje się kilkadziesiąt
małych cmentarzy świadczących o obecności i historii Łemków w tym
regionie. Ambicją Zjednoczenia Łemków jest zachowanie wszystkich
nekropolii, nawet najbardziej opuszczonych i zaniedbanych, dla
potomności. Niedawno prawosławna diecezja przemysko-nowosądecka
odzyskała cmentarz w Radocynie (gmina Sękowa), który poddano
remontowi. Dorośli i młodzież, z kraju i zagranicy (z miejscowości
Pustomyty na Ukrainie i Becherova na Słowacji), zajęli się
gruntownym sprzątaniem nekropolii, wykarczowali chaszcze, wykosili
trawę, wycieli zbędne drzewa i krzewy, następnie oczyścili pomniki z
mchu, ustawili i wyprostowali krzyże. Pracami kierował Szymon
Modrzejewski, społecznik z Warszawy, dzięki któremu remontowane są
również cmentarze w Bieszczadach.
Na zdjęciach: Panachydę
nad złożonymi ponownie do ziemi szczątkami Łemków z Florynki
odprawili duchowni prawosławni: Włodzimierz Kaniuk - proboszcz
parafii pw. Opieki Matki Boskiej z Hańczowej i Roman Dubec -
proboszcz parafii Św. Trójcy z Gorlic. Towarzyszył im. wikary
rzymskokatolicki z Florynki ks. Dariusz Mroczek.





Autor: mailto:jlesniak@interia.pl
|