reklama gorna lewa rzeczpospolita reklama gorna prawa
ArchiwumArchiwum

Informacje o dokumencie
Autor Tomasz Stańczyk
Kredyty

Dokumenty akcji "Wisła"

Jeśli nie można ich zapomnieć. ..

Tomasz Stańczyk

W kwietniu 1947 r. , po śmierci gen. Karola Świerczewskiego, który poległ w Bieszczadach, powołano wojskową Grupę Operacyjną "W isła". Jej celem było przesiedlenie ludności ukraińskiej z południowo-wschodnich krańców Polski i zlikwidowanie oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii. W ydana właśnie "Akcja <<Wisła>>" Eugeniusza Misiły (Archiwum Ukraińskie -- Zakład W ydawniczy "Tyrsa". W arszawa 1993) jest zbiorem dokumentów Biura Politycznego, KC PPR, Sztabu Generalnego W P, MBP dotyczących akcji "W isła", w znakomitej w iększości po raz pierwszy publikowanych. Ukazują one organizację przesiedleń, ich przebieg oraz taktykę walk z UPA. Eugeniusz Misiło jest historykiem, dyrektorem Archiwum Ukraińskiego.

Akcja "Wisła" była finałem dramatycznych konfliktów polsko-ukraińskich, poprzedzonym walką o Lwów w listopadzie 1918 r. i wojną 1918/ 1919 r. oraz pacyfikacjami polskich wsi i miasteczek na W ołyniu, Podolu, Ziemi Lwowskiej, przeprowadzanymi przez UPA w latach 1943-1944, polską samoobroną i akcjami odwetowymi. Powojenna wschodnia granica Polski nie oddzieliła od siebie Polaków i Ukraińców. W PRL pisano kłamliwie, że granicę wyznaczono według kryteriów etnograficznych, tak, by ziemie polskie przypadły Polsce, a ziemie ukraińskie należały do Ukrainy. Nie było to przecież możliwe. Nowa granica, zarówno w odczuciu Polaków, jak i Ukraińców była niesprawiedliwa, amputowała bowiem duże obszary ich ojczyzny. Ukraińcom i Polakom przyznano prawo do przeniesienia się z ojcowizny do okrojonej ojczyzny. Tysiące Polaków zamieszkałych na terenach kresów południowowschodnich II Rzeczpospolitej nie czekało jednak, aż zostaną podstawione wagony dla repatriantów. Musieli uciekać przed terrorem Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Napady i rzezie kosztowały

życie 80 do 100 tysięcy Polaków, zamordowanych, a także poległych w walkach. Liczby te podaje Ryszard Torzecki, autor w ydanej ostatnio pracy "Polacy i Ukraińcy. Sprawa ukraińska w czasie II wojny światowej na terenie II Rzeczypospolitej". Niektórzy autorzy polscy podają z pewnością przesadną liczbę pół miliona ofiar. Z kolei Eugeniusz Misiło twierdzi, że po stronie polskiej zginęło nie więcej niż 35 tysięcy (bez w ojewództwa lwowskiego) . Ryszard Torzecki uważa, że mimo faktów celem ukraińskich nacjonalistów nie była fizyczna eksterminacja ludności polskiej, lecz zastraszenie jej i zmuszenie do ucieczki. Ten cel osiągnięto. W ładze sowieckiej Ukrainy chętnie pozbywały się Polaków, nie czyniąc im trudności w repatriacji. Taką samą postawę demonstrowały władze Polski. Misiło pisze, że złamały one w 1945 r. zasadę dobrowolności i przesiedlały Ukraińców do USRR przy pomocy wojska. Miało na tę decyzję wpływ wystąpienie ukraińskiego pełnomocnika do spraw przesiedleń, który prosił Polaków o udzielenie pomocy wojskowej w celu przyspieszenia akcji przesiedleńczej, sugerując, że Ukraińcy chętnie w yjechaliby, lecz są powstrzymywani przez UPA. Misiło nie wspomina natomiast, że na złamanie zasady dobrowolności musiała mieć wpływ, jak się wydaje, działalność Ukraińskiej Powstańczej Armii. W 1945 r. zginęło z jej rąk -- poległo lub zostało zamordowanych -- 909 przedstawicieli administracji lokalnej, członków partii politycznych, osób cywilnych, milicjantów i żołnierzy. W następnym roku zginęło 811 osób, w w iększości żołnierzy. Liczby te podają W iesław Szota i Antoni Szcześniak w "Drodze donikąd".

Aktywność podziemia ukraińskiego w Polsce, stanowiła, zdaniem Misiły, przede wszystkim reakcję na brutalną politykę władz stosowaną w obec cywilnej ludności. Niewątpliwie i to miało swoje znaczenie. Ale wydaje się, że działalność UPA wynikała przede wszystkim stąd, że jej dowódcy uważali południowo-wschodnie tereny Polski za okupowane terytorium Ukrainy. Napady na posterunki MO, walki z W ojskiem Polskim były w oczach żołnierzy U PA walką z okupantem. Walką tragiczną, bo beznadziejną.

Eugeniusz Misiło stwierdza, że w 1947 r. trudno było motywować przesiedlenia zagrożeniem bezpieczeństwa państwa przez UPA, coraz mniej liczną i unikającą w alki. Trudno nie zgodzić się z opinią autora, że szansa wywołania irredenty w samym środku bloku komunistycznego przez liczące niespełna 1, 5 tys. osób podziemie ukraińskie była nierealna. Jednak władze komunistyczne zwalczały swych wrogów do ostatniego, ścigając przecież również o wiele mniej liczne oddziały polskiego podziemia antykomunistycznego. Zresztą żadne państwo nie pozwoli sobie na istnienie na swoim terytorium wrogo do niego nastawionych zbrojnych oddziałów. Zdaniem Misiły, akcja przesiedleńcza była spowodowana chęcią ostatecznego rozwiązania kwestii ukraińskiej w Polsce. Rozproszenie ludności, żyjącej dotąd w zwartych skupiskach, niewątpliwie minimalizowało na przyszłość kłopoty na tle narodowościowym. Można mieć jednak wątpliwości, czy rzeczywiście istnienie UPA było kwestią wtórną wobec całości kwestii ukraińskiej. Białorusinów, którzy, podobnie jak Ukraińcy, żyli w zwartych skupiskach, lecz nie mieli oddziałów zbrojnych, pozostawiono przecież na miejscu.

Eugeniusz Misiło w skazuje, że rozwiązanie sprawy ukraińskiej zbliżyło społeczeństwo polskie do władz komunistycznych. Można powiedzieć, że emocje rządzonych zbiegły się z interesami rządzących. Władze walczyły z UPA nie tylko jako z organizacją antykomunistyczną, lecz także antypaństwową. UPA nie uważała terenów województw lubelskiego i rzeszowskiego, na których operowała, za część Polski. Postawienie na czele akcji "W isła" przedwojennego oficera, gen. Stefana Mossora, było zapewne ukłonem władzy wobec społeczeństwa. Z kolei komunistyczny generał, Karol Świerczewski, stał się jednym z bohaterów Polski Ludowej, patronem ulic, szkół, zakładów pracy. Mimo swego czerwonego rodowodu, w łaśnie ze w zględu na śmierć w walce z Ukraińcami został przez społeczeństwo znacznie bardziej zaakceptowany niż inni patroni PRL.

W edług obiegowego poglądu, śmierć Świerczewskiego spowodowała decyzję o przesiedleniu ludności ukraińskiej. Misiło stwierdza i udowadnia to dokumentami, że zamiar taki dojrzewał już wcześniej, zaś śmierć generała była tylko nader korzystnym pretekstem. Na dzień przed zasadzką na bieszczadzkiej drodze, na posiedzeniu Państwowej Komisji Bezpieczeństwa mówiono o przesiedleniach Ukraińców. Jeszcze wcześniej, w końcu 1946 r. , wysoki oficer Sztabu Generalnego W P sugerował przesiedlenia, ponieważ nie można liczyć w przyszłości na lojalność Ukraińców wobec państwa. "Nie wiemy jeszcze dokładnie -- pisze Misiło -- kto i kiedy sięgnął jako pierwszy po ten wewnątrzpolski w ariant deportacji Ukraińców (. .. ) Jak dotychczas nie natrafiono też na żaden dokument, wskazujący, że decyzję w sprawie akcji >Wisła< podjęto pod naciskiem Moskwy. " Nie oznacza to, że takiego dokumentu lub decyzji nie było. Ryszard Torzecki uważa, że decyzję tak brzemienną w skutki polityczne mógł podjąć Stalin lub Beria.

Z opublikowanych w książce dokumentów wynika, że głównym celem akcjibyławalkaz UPA. 2 maja 1947 r. gen. Mossor musiał przypominać o tym w rozkazie operacyjnym, pisząc, że wszyscy dowódcy "zahipnotyzowali się" akcją ewakuacji ludności. W kilka dni później marszałek Żymierski pisał w dyrektywie dla GO "W isła", że wysiedlanie jest akcją pomocniczą, mającą utrudnić egzystencję band i zniszczyć ich bazy materiałowe. Jej celem było pozbawienie baz zaopatrzenia i odcięcie oddziałów UPA od pomocy ludności cywilnej. Szef sztabu akcji "Wisła" pisał w wytycznych z 22 maja 1947 r. , że UPA cieszy się dużym autorytetem wśród ludności ukraińskiej, w oczach której jest armią walczącą o "Samostijną Ukrainę". Stąd też ludność w całej masie występuje czynnie, względnie w spółpracuje z UPA. Eugeniusz Misiło stwierdza, że ludność ukraińska w Polsce była silnie zróżnicowana politycznie, religijnie i niejednolita pod w zględem rozwoju świadomości narodowej, lecz polityka państwa polskiego nie chciała uwzględnić tych różnic, traktując wszystkich jako jednorodną masę o wyraźnie antypolskim i antykomunistycznym obliczu. Z pewnością jednak Ukraińcy o propolskim, a zarazem prokomunistycznym nastawieniu byli nieliczni. Inna to rzecz, że w ogniu wojny domowej nie było zapewne łatwo różnicować postawy wobec Ukraińców.

Jeśli zapadła decyzja o w ysiedlaniu nawet Ukraińców, będących członkami struktur nowego systemu, znaczy to, że komunistyczne władze

porzuciły klasowy punkt widzenia,

który powinien być zasadą ich działania, na rzecz spojrzenia narodowego. Misiło pisze nawet, że przyjęły one endecką ideę państwa narodowego.

Szef Sztabu Generalnego WP gen. Korczyc i szef GZPW gen. Zarzycki przypominali: "musimy jasno zdać sobie sprawę z różnicy między bandytami a wysiedlaną ludnością. W ysiedlani to pełnoprawni obywatele polscy, którzy ze względu na konieczność zwalczania bandytyzmu zostaną przeniesieni na inne miejsce". Stwierdzali, że nie można dopuszczać do żadnych aktów gwałtu, lecz należy ochraniać ludność przed grabieżą i niszczeniem dobytku. Celem żołnierzy jest pomoc przy przesiedleniu, a nie pacyfikacja. Początkowo, jak mówił 20 maja 1947 r. , gen. Mossor na posiedzeniu Państwowej Komisji Bezpieczeństwa, przeładowywano ludźmi punkty zborne, robiono trudności przy zabieraniu dobytku, zaś dowódcy odnosili się grubiańsko do Ukraińców. W iększość wysiedlanych ponuro i z wrogością wykonywała obowiązek ewakuacji. Towarzyszył jej lament i płacz. Szef sztabu 7 pułku piechoty meldował, że Polacy, w tym członkowie ORMO , zaczęli grabić wysiedlone wioski, "rozpoznawać" niby zagrabione sztuki inwentarza, by je odebrać Ukraińcom, zaś z wysiedlanych Ukraińców robiono sobie widowisko. Nie zawsze tak było. W sprawozdaniu zastępcy dowódcy 7 DP czytamy, że ludność polska zżyła się z Ukraińcami, prosi o zwolnienie z ewakuacji rodzin mieszanych i Ukraińców, żegna w ysiedlonych z płaczem.

W ysiedlano z początku na ślepo, bez planu i przewidywań, przeładowując wagony. Ewakuowani czasami nie mogli nawet poczekać na upieczenie się chleba na drogę. Zdarzało się, że przeznaczano na opuszczenie wsi dwie godziny. Jednak w innych przypadkach pozwalano zabierać jak największą ilość mienia. Są również dokumenty, stwierdzające, że ludność w idząc łagodne obchodzenie się z nią wojska, zmieniła swój wrogi stosunek, dziękowała za pomoc i dobre traktowanie.

Przesiedlenie było wielkim dramatem

dla ponad 140 tys. Ukraińców, którzy rozstawali się ze swoimi domami, z ojcowizną. Bilans walk Grupy Operacyjnej "W isła" z Ukraińską Powstańczą Armią w końcowym raporcie z 25 lipca 1947 r. przedstawiał się następująco: zabito w walkach, ujęto, skazano na śmierć lub karę więzienia 1335 żołnierzy UPA. Oceniano, że stanowili oni 75 proc. stanu oddziałów UPA. Ogółem w walkach w latach 1944-1947, według polskich danych, zginęło 4000 członków ukraińskiego podziemia oraz ponad 2000 polskich żołnierzy, milicjantów, działaczypartyjnych i osób cywilnych. W bilansie ofiar wojny domowej w Polsce były to niemałe liczby. Do obozu w Jaworznie w ysłano 2800 osób. Dziś środowisko ukraińskie chce, by w ięźniowe Jaworzna otrzymali uprawnienia kombatanckie za represje ze strony władz komunistycznych. Jeśli obecne w ładze tłumaczą fakt niezałatwienia tej sprawy "skomplikowanym kontekstem sprawy", to wydaje się, iż chodzi o fakt, że Ukraińców więziono nie tylko jako antykomunistów, ale także, a może przede w szystkim dlatego, że byli patriotami ukraińskimi. Do Jaworzna kierowano bowiem Ukraińców co najmniej podejrzanych o sprzyjanie ukraińskiemu podziemiu. Ustawa z 1991 r. przewiduje zaś, że uprawnienia kombatanckie mogą uzyskać osoby więzione za działalność polityczną bądź religijną, związaną z walką o suwerenność lub niepodległość. Chodzi tu niewątpliwie o niepodległość i suwerenność Polski. Zresztą z mocy tej ustawy uprawnienia kombatanckie posiadają żołnierze WP walczący z UPA.

Archiwum Ukraińskie zapowiada wydanie kolejnych tomów dokumentów z dziejów stosunków polsko-ukraińskich, m. in. obrazujących działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Szkoda jednak, że dopiero od 1944 roku. Na poprzedzające ten rok lata 1942 -1943, zapisane akcją depolonizacyjną przeprowadzaną przez UPA, powinniśmy również spojrzeć poprzez dokumenty, tak jak na akcję "Wisła". Tym bardziej, że dyrektor Archiwum Ukraińskiego deklaruje, iż problem W ołynia należy wyjaśnić i zbadać. Ryszard Torzecki pisze, że "poznawanie wydarzeń i zrozumienie ich ówczesnych uwarunkowań pozwoli zasypywać dzielące oba narody przepaście i krzywdy wyrządzone sobie wzajemnie wybaczyć, jeśli nie można ich zapomnieć".


reklama dolna lewa reklama standardowa reklama standardowa typ 2 reklama dolna prawa

Pytania i uwagi dotyczące archiwum: archmin@rzeczpospolita.pl
Opracowanie Centrum Nowych Technologii, (C) Copyright by Presspublica Sp. z o.o.