Rzeczpospolita Rzeczpospolita Rzeczpospolita
ArchiwumArchiwum

WIELKA MAJÓWKA

Beskidy z plecakiem

Od cerkiewki do cerkiewki

Dla miłośników drewnianej architektury gratka nie lada - drewniany kościół z XVII w. pod wezwaniem św. Michała Archanioła. FOT. PAWEŁ WROŃSKI

KATARZYNA PIETRASZEWSKA

Długi majowy weekend proponuję spędzić w Beskidzie Niskim, wędrując z plecakiem. W czasach komercjalizacji form turystyki propozycja ta może brzmieć nieco anachronicznie, ale zapewniam, że najwspanialsze wspomnienia z Beskidu Niskiego przywozi się właśnie z takiej kilkudniowej wędrówki majowej.

Gdzie zacząć wędrówkę? Najlepiej przy węźle karpackiej kolei w Stróżach. Pociągi, dalekobieżne, które tu przyjeżdżają, mają połączenia z liniami lokalnymi. Wystarczy teraz wsiąść do pociągu w kierunku Zagórzan i Jasła, przejechać jedną stację i już jesteśmy w Szalowej. A to świetny punkt wypadowy w Pasmo Maślanej Góry (753 m) - forpocztę Beskidu Niskiego. Dla miłośników drewnianej architektury natomiast gratka nie lada - drewniany kościół z XVII w. pod wezwaniem św. Michała Archanioła.

Fasadę kościoła zdobi figura Archanioła zrzucającego Lucyfera w otchłań. Flankują ją dwie wieże przykryte cebulastymi hełmami. W bryłach kościołów drewnianych to prawdziwa rzadkość, wszystkie słynne cacka polskiej architektury drewnianej nawiązują bowiem do gotyku. Wnętrze też jest piękne. Iluzjonistyczna polichromia sprawia, że dopiero po chwili orientujemy się, iż kolumny wspierające chór nie są marmurowe, a święci i anioły na stropie to nie rzeźby.

Kiedy już się napatrzymy, zakładajmy plecak i powędrujmy przez łąki i las na południe, bocznym ramieniem Zielonej Góry na jej szczyt (690 m). A dalej, po zielonych znakach do Szymbarku. Po drodze można wstąpić nad Morskie Oko - jeziorko, powstałe na początku wieku w terenie osuwiskowym. Beskidy, pod względem geologicznym, przypominają nieco tort. Najtrwalsze piaskowce leżą na marglach, łupkach i iłach. Margle po deszczu przypominają śliskie mydło, toteż jest wiele miejsc, w których całe górskie stoki zjeżdżały, tworząc wielkie osuwiska. W roku 1912 nastąpił w okolicach Szymbarku, na stokach Jeleniej Góry (684 m), prawdziwy kataklizm. Nieznany nikomu pagór trafił nawet do literatury przedmiotu i adepci geologii na całym świecie po dziś dzień uczą się o tym wydarzeniu. Przez blisko 90 lat las zabliźnił rany, ale w terenie widać pagórki i zagłębienia. Zwały ziemi zatarasowały drogę potokom, tworząc liczne jeziorka. Większość zarosła albo woda wydrążyła sobie przejścia przez iły.

W Szymbarku, jeśli nie zabraliśmy namiotu, możemy przespać się w Perełce. To piękny pensjonat wzniesiony jeszcze przed wojną.

Dzień drugi

Można wyruszać w góry od razu, a można trochę połazić po Szymbarku. Wysiłek niewielki, bo prawie wszystkie atrakcje są na miejscu. Największą jest XVI-wieczny obronny kasztel nad rzeką Ropą. Szlachta polska i węgierska lubowała się w takich budowlach, które były niewielkimi, w gruncie rzeczy, rezydencjami, ale miały mnóstwo szczegółów nawiązujących do rycerskiej przeszłości właścicieli - wąskie okienka niby-strzelnice czy attyki, przypominające blanki średniowiecznych zamków.

Obok znajdziemy skansen, w którym można zobaczyć dawne chałupy Pogórzan. A w cieniu nowego kościoła stoi drewniany z XVI wieku. Na plebanii zachowała się wspaniała pamiątka - "Liber Memorabilium", którą spisywał miejscowy proboszcz od 1903 roku po lata 50. Wzruszająca jest historia z czasów I wojny światowej. Otóż w przeddzień ataku stacjonującego tu regimentu wojsk austriackich na Gorlice w 1915 roku dowodzący jednostką major zarządził na błoniu przed kościołem modły. Wśród żołnierzy byli prawosławni, rzymscy katolicy i mahometanie. Ksiądz opisał zdumienie mieszkańców. Prawosławni tak bardzo ich nie dziwili, ostatecznie górskie przysiółki Szymbarku zamieszkane były przez Rusinów. Ale mahometanie z zawodzącym muezinem byli prawdziwą sensacją.

Z Szymbarku zielone znaki wiodą w pasmo Magury Małastowskiej. Wkraczamy w krainę Łemków, ruskich górali, których część wysiedlono stąd w czasie II wojny, a ostatecznie podczas akcji Wisła w 1947 roku.

Długą wędrówkę lasami Magury zakończymy w schronisku PTTK pod szczytem. Zanim dojdziemy do schroniska, warto jeszcze zejść nieco na południe od wierzchołka, nie dalej niż 300 metrów, i obejrzeć cmentarz z I wojny światowej.

Dzień trzeci

Pozostawmy plecaki w schronisku. Osobom o słabszej kondycji polecam "małą pętelkę". Ze schroniska wędrujemy do Przysłupu i Nowicy. Po co? Żeby obejrzeć łemkowskie wsie, a raczej to, co z nich zostało. Trudno uwierzyć, że przed wojną dolina Przysłupu była gęsto zaludniona, że było tu ponad 130 gospodarstw. Dziś jest cztery razy mniej i około 10 chałup wykupili przyjezdni, głównie z Warszawy. W Przysłupie jest piękna cerkiew. Klucz w chałupie Kapeluchów - każdy wskaże. W Nowicy najciekawszy jest ciąg drewnianych chałup, zwanych tu chyżami - stoją vis a vis niewielkiej greckokatolickiej kaplicy z XVII w. Najstarsza z chyż (pokryta gontem) pochodzi z 1893 roku. Czy dacie wiarę, że dach takiej chyży ma ponad 250 m kw. powierzchni i że stosunek jego wysokości do wysokości ściany jest jak 3:1? Budowano tak dlatego, że pod jednym dachem mieściła się część mieszkalna (dwie izby), część gospodarcza i stodoła zarazem. Siano izolowało od zimna. W górskich warunkach miało to niemałe znaczenie.

Za sklepem w Nowicy warto skręcić ku grzbietowi Magury, starą brukowaną jeszcze za austriackich czasów drogą. Po przekroczeniu grzbietu można zejść na północ, do Rychwałdu. W Rychwałdzie znajduje się jedna z najpiękniejszych cerkwi Beskidu Niskiego. Są też wspaniałe krzyże z piaskowca, a każdy z nich ma swoją historię. Popytajcie Łemków mieszkających w górnej części wsi - powyżej cerkwi, może opowiedzą. Z Rychwałdu szlakiem niebieskim wrócicie bez trudu do schroniska na Magurze.

"Duża pętla" jest dla osób o lepszej kondycji. Zielony szlak zaprowadzi chętnych do Skwirtnego przez rozłożyste Banne (583 m). Z łąk na jego stokach roztaczają się wspaniałe widoki. Maj w Beskidzie ma też to do siebie, że kwitnie tu mnóstwo pięknych, choć niezbyt szlachetnych, kwiatów. Ot chociażby taka rzeżucha łąkowa. Niby nic, ale przyjrzyjcie się łące, na której kwitną setki tysięcy tych drobnych kwiatuszków o delikatnie różowym odcieniu - ręczę, że zakochacie się w tym widoku. I druga korzyść, liści na drzewach jest jeszcze niewiele i dlatego można dokładnie pooglądać cerkwie, stare cmentarze, przydrożne figury.

W Skwirtnem jest cerkiew o pięknej bryle, kolejna - w pobliskim Kwiatoniu. Do kwiatońskiej warto wejść do środka (klucz w domu po drugiej stronie szosy), żeby obejrzeć wspaniały ikonostas, równie piękny jak w Rychwałdzie, choć młodszy.

Ze Skwirtnego można przejść przez niewysoki grzbiet pod Kiczerką (625 m) i sforsować Ropę, by znaleźć się w Hańczowej (wspaniała cerkiew prawosławna i niezwykle życzliwy turystom paroch, czyli proboszcz). W Wysowej (najlepiej podjechać autobusem) czekają mineralne źródła w parku zdrojowym. Potem warto pójść do źródeł Ropy pod Obyczem i na Jaworzynę Konieczniańską (881 m).

Na Jaworzynę Konieczniańską można dojść prosto ze Skwirtnego przez Regetów. To piękna i niezbyt męcząca, choć dość długa, wędrówka doliną. Po drodze oprócz wspaniałych widoków malownicza kapliczka z Chrystusem Frasobliwym, stajnie huculskich koni należące do stadniny w Gładyszowie i prestoł (prezbiterium) cerkwi na cmentarzu w opustoszałym Regetowie Wyżnym.

Z Jaworzyny niebieski szlak prowadzi, wzdłuż granicy, przez cmentarz z I wojny światowej na Beskidku do Koniecznej. Tu wsiadamy w autobus i jedziemy na Przełęcz Małastowską, skąd po 20 minutach znajdziemy się z powrotem w schronisku.

Dzień czwarty

Przejście szlakiem niebieskim przez Banicę do Bartnego nie zajmie więcej niż trzy godziny. Warto po zainstalowaniu się w bacówce PTTK (druga możliwość to nocleg w chałupie Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich z Warszawy) zejść do Bartnego i odnaleźć pana Józefa Madzika. To rodowity Łemko. Opiekuje się filią muzeum z Sanoka, jaką jest dawna grecko-katolicka cerkiew w Bartnem. Mieszkańcy wsi są prawosławni i uczęszczają do cerkwi z lat trzydziestych usytuowanej w centrum wsi. Z Madzikiem jako przewodnikiem nie będziecie się nudzić w Bartnem.

Dzień piąty

Z bacówki PTTK idziemy na Kornuty (830 m) w paśmie Magury Wątkowskiej (842 m) i zarazem oryginalny skalny rezerwat. Właśnie z Kornutów i położonego po drugiej stronie doliny Magurycza (777 m) pozyskiwali piaskowiec słynni bartniańscy kamieniarze. Poza trotuarami i płytami nagrobnymi wykonywali zeń krzyże i figury świętych, które do dziś stoją przy drogach tej części Beskidu Niskiego, stanowiąc jeden z najciekawszych elementów tutejszego krajobrazu. Z Kornutów znaki żółte sprowadzają do Folusza. Jeśli poprzedniego dnia wejdziecie do cerkwi w Bartnem, to nie przeoczcie oryginalnego stołu z piaskowcowym blatem. Wykonano go właśnie w Foluszu. W Foluszu można zakończyć wycieczkę, wsiadając w autobus do Jasła lub Gorlic, bo stamtąd dopiero można się wydostać w głąb Polski.


ADRESY

Szymbark, pensjonat Perełka, tel. (0 18) 351 30 11;

Szymbark, muzeum (w dworze koło kasztelu), tel. (0 18) 351 31 16;

Magura Małastowska, schronisko PTTK, tel. (0 18) 351 80 57;

Bartne, bacówka PTTK, tel. (0 18) 351 80 32;

Gładyszów, stadnina koni huculskich, tel. (0 18) 351 00 18;

Krempna, schronisko młodzieżowe, tel. (0 13) 441 40 18;

Dukla, Dom Wycieczkowy PTTK, tel. (0 13) 433 00 46;

Czarnorzeki, schronisko młodzieżowe, tel. (0 13) 435 40 79.

Restauracje na opisanej trasie znajdują się w Stróżach na dworcu kolejowym, w Wysowej, Krempnej, Dukli i oczywiście w Krośnie; w Czarnorzekach działa kiosk gastronomiczny przed wejściem do rezerwatu skalnego Prządki.

Autobusy PKS do Wysowej oraz przez Przełęcz Małastowską kursują z Gorlic, tel. (0 18) 352 02 90.

PKS do Czarnorzek kursuje z Krosna , tel. (0 13) 432 08 10.

Polecam mapę "Beskid Niski i Pogórze", PPWK 1:125000, oraz przewodniki "Beskid Niski" i "Gorlickie" oficyny wydawniczej Rewasz, oraz "Beskid Niski" wydany przez PTTK Kraj.


reklama dolna lewa - 3 reklama dolna środek - 4 reklama dolna środek - 5 reklama dolna prawa - 6

Pytania i uwagi dotyczące archiwum: archmin@rzeczpospolita.pl
Opracowanie Centrum Nowych Technologii, (C) Copyright by Presspublica Sp. z o.o.