Rzeczpospolita
13.05.00 Nr 111 Nakład 1325
A może warto przesłać ten tekst Państwa znajomym?

Adres odbiorcy (do):

Adres nadawcy (od):


HISTORIA

Polsko-ukraińskie stosunki w XIX i XX w. W osiemdziesięciolecie porozumienia Piłsudski-Petlura

Między konfrontacją a ugodą

Józef Piłsudski i Semen Petlura podczas wojny 1920 r.
FOT. (C) ARCHIWUM DOKUMENTACJI MECHANICZNEJ

DARIUSZ MACIAK

Na dzieje stosunków polsko-ukraińskich patrzy się z reguły z perspektywy konfliktów. Ich dzieje w Polsce sprowadza się do ciągu: powstania kozackie - Chmielnicki - Humań - rok 1848 - wojna polsko-ukraińska lat 1918-1919 - terror OUN lat trzydziestych - rzezie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej lat 1942-1944 - działalność UPA w Polsce Ludowej.

Z kolei Ukraińcy wzajemne stosunki widzą inaczej: walka o wolności kozackie i prawosławie w XVII w. - walka o uznanie ich jako narodu po 1848 r. - walka o podstawowe wolności w habsburskiej Galicji - wojna lat 1918-1919 - dyskryminacja w II Rzeczypospolitej - akcja "Wisła".

Tymczasem wzajemne stosunki w ciągu ostatnich kilkuset lat wcale nie były tak jednoznaczne. Można przecież przypomnieć równouprawnienie prawosławnej szlachty ruskiej w XV-XVI w. - akces województw ukrainnych do Korony w 1569 r. - specyficzną rolę Kozaczyzny i hetmana Konaszewicza-Sahajdacznego pod Chocimiem w 1621 r. - ugodę hadziacką z 1658 r.

Jednak zaszłości historyczne, choć w II połowie XIX w. odgrywały wciąż istotną rolę, blakły wobec powstania nowoczesnego narodu ukraińskiego pragnącego realizować swoje aspiracje cywilizacyjne. Polacy z "kwestią ruską", jak ją wówczas nazywano, zetknęli się w 1848 r. Nagle okazało się, że pod bokiem Polaków wykształcił się nowy naród.

Pierwsze próby

Kwestia ukraińska w Galicji opinii nie zajmowała! (Marian Rosco Bogdanowicz)

Bogdanowicz słowa te zapisał wspominając początek lat osiemdziesiątych XIX w. Wówczas wciąż jeszcze wielu Polaków nie traktowało Rusinów galicyjskich poważniej niż jako interesujące zjawisko etnograficzne. Gdy w XIX w. kształtował się naród ukraiński, Polacy długo nie mogli uwierzyć, że oto, u ich boku, na ich ziemiach rodzi się nowy byt. Przełomowym momentem - wedle mnie - dla dziejów narodu ukraińskiego w Galicji, był rok 1866. Wówczas to pewna grupa "Rusinów" oznajmiła, że uważa się za szczep narodu rosyjskiego (tzw. moskalofile). Natomiast Rusini, którzy nie poczuwali się do zbyt bliskiego związku z Moskwą, zaczęli jawnie głosić, że istnieje samodzielny naród ukraiński. Zaczęto ich nazywać narodowcami. Dodać tu należy, że terminy Ukraina, Ukraińcy i ukraiński upowszechniły się dopiero na przełomie XIX i XX w. Wcześniej, najbardziej nawet "ukraińscy" działacze i pisarze w Galicji mówili o sobie jako o Rusinach.

Rodzący się ukraiński ruch polityczny u samego swego początku stanął w obliczu przewagi polskiej w Galicji. Kraj ten w wyniku działań Polaków walczących o tzw. autonomię galicyjską stał się w ich mniemaniu "polską prowincją". Rządy polskie w Galicji zapoczątkowane w 1869 r. stały się dla narodowców głównym problemem. W 1869 r. wystąpili więc oni w sejmie galicyjskim z propozycją porozumienia, zwaną akcją ugodową Juliana Ławriwśkiego. Ukraińcy ustami Ławriwśkiego proponowali pełne równouprawnienie Rusinów i Polaków w Galicji, dopuszczenie na zasadzie wzajemności języków polskiego i ukraińskiego w urzędach i szkolnictwie. Polscy posłowie nie powiedzieli nie, lecz wniosek utonął w biurokratycznych dyskusjach. Polacy, którzy świeżo pozbyli się języka niemieckiego, ani myśleli dopuścić do równouprawnienia języka ukraińskiego. Przecież w ten sposób przyznano by, że Galicja nie jest "krajem polskim", lecz "polsko-ruskim".

Kolejne dwa dziesięciolecia przyniosły konsolidację ukraińskiego ruchu narodowego. Wciąż jednak był on za słaby, żeby zmierzyć się w walce o władzę nad Galicją z daleko lepiej zorganizowanymi Polakami. Obie strony jednak zdawały sobie sprawę, że muszą dojść do porozumienia. Szczególnie zależało na nim Ukraińcom, którzy w zdominowanej przez Polaków Galicji, wobec bardzo silnych wpływów polskich w Wiedniu, bez zgody Polaków nie mogli w Galicji nic uzyskać. Polacy zaś nie mogli całkowicie przeciwstawić się dążeniom ukraińskim, gdyż dla Cesarstwa spokój w Galicji był coraz ważniejszy wobec pogarszania się stosunków austriacko-rosyjskich.

W latach osiemdziesiątych kilkakrotnie ważne osobistości ukraińskiego życia zarówno w Galicji, jak i na Ukrainie rosyjskiej, prowadziły pertraktacje z Polakami. Pantelejmon Kulisz popierany przez Józefa Ignacego Kraszewskiego nawoływał do porozumienia Polaków i Ukraińców. Zawiedziony oddaniem kwestii reformy "ukraińskiego" zakonu bazylianów znienawidzonym przez Ukraińców jezuitom przeszedł jednak na pozycje antypolskie. Możliwość porozumienia sondował też Alfred Potocki.

Nowa era 1890 roku

Gott schŸtze und erhalte die ruthenische Nation (arcyksiążę Rudolf Habsburg)

Schyłek lat osiemdziesiątych przyniósł poważne zmiany na arenie polityki europejskiej. Zaczęło się kształtowanie systemu sojuszy, które stanęły naprzeciw siebie w czasie I wojny światowej. Dla Wiednia Galicja z odległej od centrum prowincji stała się nagle krajem frontowym. Spokój w nim był konieczny, a infiltracja rosyjska wśród Rusinów dalece niewskazana. Dlatego też w czasie wizyty arcyksięcia Rudolfa w 1887 r. Ukraińcom umożliwiono wielokrotne zademonstrowanie wierności i szczerej miłości dla dynastii Habsburgów. A arcyksiążę wypowiadając słowa stanowiące powyższe motto dodał po ukraińsku Mnohaja ljita!

Polacy do tej pory opierający się porozumieniu z Ukraińcami - którzy zresztą zbytnio nie napierali - teraz musieli zademonstrować rządowi wiedeńskiemu swoją dobrą wolę w "kwestii ruskiej". Stąd chyba przede wszystkim wzięło się nagłe porozumienie narodowców ukraińskich z Polakami z końca 1890 r. Nosi ono popularną nazwę "nowa era". Przeprowadził zaś rzecz całą namiestnik Galicji Kazimierz Badeni.

W pierwszym okresie działania porozumienia Ukraińcy uzyskali m.in. katedrę historii ukraińskiej dla Mychajły Hruszewśkiego w Uniwersytecie Lwowskim, drugą katedrę literatury ukraińskiej, gimnazjum w Kołomyi, wprowadzenie preferowanego przez narodowców zapisu fonetycznego języka ukraińskiego do szkolnictwa w Galicji. Ustępstwa nie zadowoliły narodowców, którzy w 1894 r. pod wodzą Juliana Romanczuka przeszli do opozycji wobec rządu galicyjskiego i zerwali umowę. Ideę nowej ery próbowało kontynuować nieliczne ugrupowanie pod kierunkiem Ołeksandra Barwynśkiego zdobywając niemało dla Ukraińców, ale stopniowo do 1900 r. przestało się ono liczyć wobec wzrastającej na antypolskich hasłach sile ugrupowania Romanczuka.

Zerwanie umowy z 1890 r., stanięcie na pozycjach jawnie antypolskich i związane z tym prześladowania narodowców w czasie wyborów w 1895 i 1897 r. doprowadziły do umocnienia ugrupowania narodowców jako obrońców Ukraińców przed "polską tyranią". Ułatwiły jednocześnie krystalizację programu, który po 1895 r. - wobec braku możliwości współpracy z Polakami w ramach Galicji - oparł się o żądanie wydzielenia Galicji Wschodniej jako samodzielnego ukraińskiego kraju koronnego, przyłączenia doń ziem ukraińskich Ukrainy Zakarpackiej i Bukowiny, a w konsekwencji postulat powołania państwa ukraińskiego z tych ziem i Ukrainy rosyjskiej (w ramach państwa Habsburgów). Narodowcy przekształcili się w regularną partię polityczną - Ukraińską Narodowo-Demokratyczną Partię, która w latach dwudziestych przekształciła się w Ukraińskie Narodowo-Demokratyczne Zjednoczenie (Objednannie - UNDO).

Jedna Galicja - dwa narody

Trzeba teraz pracować, aby pomiędzy Ukraińcami wzmocnili się umiarkowani (Michał Bobrzyński)

Zaostrzenie stosunków polsko-ukraińskich w Galicji stopniowo postępowało od 1895 r. Ukraińcy, coraz silniejsi dzięki wytężonym wysiłkom organizacyjnym, stawali się w kraju coraz bardziej liczącą się siłą. Polacy z dużym trudem zaczęli zbliżać się do zrozumienia, że Galicja nie będzie "polską prowincją". Szokiem dla społeczności galicyjskiej stało się zabójstwo namiestnika Andrzeja Potockiego w 1908 r. Czyn zabójcy - Myrosława Siczynskiego, nie był wynikiem działania jakiejkolwiek organizacji ukraińskiej. Jednak przywódcy narodowców ukraińskich niezbyt chętnie potępili ten bezprecedensowy w dziejach stosunków polsko-ukraińskich akt terroru indywidualnego. Wedle nich tragiczny czyn Siczynskiego unaoczniał dramatyczną sytuację narodu ukraińskiego w "polskiej" Galicji.

Paradoksalnie Potocki był jednym z nielicznych polityków polskich chcących rzeczywistego porozumienia z Ukraińcami. Następca Potockiego, Michał Bobrzyński, także próbował doprowadzić do ugody. Jednak niejasny co do powodów sprzeciw biskupów rzymskokatolickich udaremnił ją.

Dopiero w lutym 1914 r. po kilkudziesięciu latach konfliktów udało się na forum sejmu galicyjskiego doprowadzić do polsko-ukraińskiego paktu. W wyborach sejmowych wprowadzano cenzus narodowościowy, który gwarantował Ukraińcom ponad 26 proc. mandatów. Ugoda była możliwa tylko dlatego, że rząd wiedeński zagroził Polakom w razie jej niedojścia do skutku "krokami pozakonstytucyjnymi".

Piłsudski i Petlura

Daję teraz Ukraińcom możliwości. Jeśli im się uda, to się uda (Józef Piłsudski)

Słowa te wypowiedział Piłsudski wobec korespondenta londyńskiego "Daily News" po zajęciu Kijowa w maju 1920 r. Mówił to po doświadczeniach wojny polsko-ukraińskiej lat 1919-1920 r. i po układzie z Petlurą. Konflikt polsko-ukraiński rozpoczął się z chwilą rozkładu monarchii austro-węgierskiej, gdy i Polacy, i Ukraińcy zgłosili pretensje do wschodniej Galicji. Ukraińcy kierowani przez Ukraińską Radę Narodową próbowali zająć 1 listopada 1918 r. Lwów, co zapoczątkowało długotrwałe walki polsko-ukraińskie. Ukraińcy utworzyli w Galicji Wschodniej Zachodnio-Ukraińską Republikę Ludową (ZURL). W sytuacji sukcesów bolszewickich na Ukrainie i nikłych nadziei na odbudowanie "demokratycznej" Rosji Rada Najwyższa Ententy upoważniła Polskę do zajęcia linii Zbrucza. Oddziały ukraińskie i władze Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej zostały wyparte z Galicji i 18 lipca 1919 r. znalazły się za Zbruczem.

Jeszcze w styczniu 1919 r. ogłoszono akt utworzenia zjednoczonej Ukraińskiej Republiki Ludowej powstałej z połączenia Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej oraz Ukraińskiej Republiki Ludowej utworzonej na terenach Ukrainy rosyjskiej. Jednak zjednoczenia w praktyce z powodu wypadków wojennych nie zdołano przeprowadzić.

Na polu walki pozostał Semen Petlura, przywódca Ukraińskiej Republiki Ludowej, rozbitej przez bolszewików. 24 maja 1919 r. została zawarta umowa między rządem Petlury a rządem polskim. Zniosła ona stan faktycznej wojny między obu państwami. Znajdujący się w tragicznej sytuacji militarnej Petlura zrzekł się też praw do Galicji Wschodniej i Wołynia. Umowa wywołała oburzenie Ukraińców galicyjskich, którzy poczuli się zdradzeni przez kijowskich ziomków. Jednak Petlura nie miał wyboru - Galicja i tak była już zajęta przez Polaków, a toczenie z nimi walki oznaczało wojnę na dwóch frontach, gdyż od wschodu napierała bolszewicka nawała.

Znaczenie Petlury dla Polski znacznie wzrosło, gdy Piłsudski zdecydował się na wojnę z bolszewikami. Jej celem miała być realizacja idei federacyjnej Piłsudskiego - powstanie systemu bratnich państw na obszarach Rzeczypospolitej przedrozbiorowej. W roku 1920 r. już tylko Ukraina nadawała się na spełnienie tych marzeń. W przeddzień polskiej ofensywy, 21 kwietnia 1920 r., zawarty został układ międzypaństwowy Rzeczpospolita Polska-Ukraińska Republika Ludowa. Oba państwa uznawały się nawzajem i wyznaczały granicę je dzielącą. Była nią rzeka Zbrucz, a na Polesiu m.in. Prypeć. Polska obiecała również, że zdobędzie dla Ukrainy tereny położone w granicach Rzeczypospolitej z 1772 r. Oba państwa miały być związane ścisłym sojuszem. W ślad za układem politycznym przyszło podpisanie 24 kwietnia konwencji wojskowej. Stanowiła ona o zasadach wspólnej ofensywy kierowanej przez polskie dowództwo. Traktaty przeszły pod uporczywą nazwą układu Piłsudski-Petlura, choć w rzeczywistości były umową między dwoma suwerennymi państwami.

Ofensywa ruszyła 25 kwietnia 1920 r. Już 7 maja patrole polskie wkroczyły do Kijowa. Jednak Ukraińcy nie poparli Petlury. Wkraczał on na Ukrainę wśród wojsk polskich, co traktowano jako kolejny najazd obcych - po armiach niemieckich i austro-węgierskich, bolszewickich, "białych" Denikina i "czerwonych" bolszewikach. Ukraińcy w trzecim roku walk na ich ziemiach, a siódmym od początku wielkiej wojny nie mieli już chęci stawać do walki. Polityczne niuanse układów międzynarodowych były zbyt niezrozumiałe, oczywistością były polskie dywizje. Petlura nie potrafił zmobilizować swych współbraci. Nawet gdyby mu się to udało, to armia polska nie była przygotowana do dłuższej obecności na Ukrainie. Popełnione błędy strategiczne umożliwiły Armii Czerwonej atak na froncie północnym, a wkrótce przejście do ofensywy na froncie ukraińskim. Wkrótce bolszewicy przerwali front i Kijów został ewakuowany - 11 czerwca 1920 r. wkroczyła doń Armia Czerwona i w ten sposób ostatnia próba budowy suwerennego państwa ukraińskiego nie powiodła się.

"Normalizacja" lat trzydziestych

Deklarację o mniejszościach narodowych (...) społeczeństwu ukraińskiemu potrafię dać w takiej formie, którą uznam za stosowną i słuszną (Marian Zyndram-Kościałkowski)

W końcu lat dwudziestych pojawiło się wśród Ukraińców w II Rzeczypospolitej nowe ugrupowanie - Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Stawiała sobie ona za cel zbrojną walkę o niepodległe państwo ukraińskie. Efektowne sabotaże i akcje terrorystyczne zwracały na nią uwagę. Polskie zaś przeciwdziałanie, czyli tzw. pacyfikacja Małopolski Wschodniej, wywoływało gniew nawet tych Ukraińców, którzy nie pochwalali terrorystycznego charakteru OUN.

Wzrastająca siła OUN, uznanie za nierealne powstanie ukraińskiego państwa wykrojonego z terenów Rzeczypospolitej, utrata złudzeń co do "ukraińskiego państwa" w ramach ZSRR (krwawa kolektywizacja i wielki głód lat 1932/1933) spowodowały, że główna partia ukraińska UNDO opowiedziała się za tzw. normalizacją. Umożliwić ona miała pełny rozwój ukraińskich instytucji w Polsce. Po rozmowach, trwających od 1931 r., w 1935 r. zawarto ugodę z władzami polskimi, które miały pozytywnie odnieść się do postulatów ukraińskich. Stosunek rządzących w Polsce pułkowników określa jednak zdanie wypowiedziane przez ministra spraw wewnętrznych Kościałkowskiego. I faktycznie - większość spraw nie została pozytywnie rozpatrzona, a inne, choć wyrażono na nie zgodę, ciągnęły się w nieskończoność. W 1938 r. w polskich sferach rządowych przeważyły koncepcje "zwarcia narodowych szeregów" w obliczu międzynarodowej sytuacji politycznej, władze przystąpiły do polonizacji Chełmszczyzny i w tej sytuacji ugoda stała się martwą literą. Prezes UNDO ogłosił, że ugodę uznać można za nieistniejącą. Jednak w początkach września 1939 r. UNDO stanęło na pozycjach lojalności wobec państwa polskiego i wezwało Ukraińców do walki z Niemcami.

Po Wołyniu - UPA i WiN

Istnienie dwóch niepodległych państw jest korzystne dla obu narodów ("Protokół" AK-OUN z 1944 r.)

Na stosunkach polsko-ukraińskich lat II wojny światowej zaważyły wydarzenia na Wołyniu. Krew tam przelana kładzie się na nich ponurym cieniem aż po dzień dzisiejszy. Jednak jeszcze w 1944 r., gdy wciąż płonęły wioski polskie (i mniej liczne ukraińskie) działacze konspiracji polskiej i ukraińskiej starali się wypracować jakiś modus vivendi w obliczu nieuchronnej już klęski Niemiec i okupacji przez ZSRR spornych między Polakami i Ukraińcami terenów. W latach 1944-1946 trwały rozmowy między dowódcami Armii Krajowej, a potem WiN-u a OUN na południowej Lubelszczyźnie. Doszło nie tylko do zawieszenia broni, ale nawet ograniczonej współpracy. Podobnie rzecz miała się na Podlasiu. Jednak zasięg współpracy był ograniczony. Na pewno wiadomo, że oddziały WiN i UPA przeprowadziły wspólne akcje zdobywając stację kolejową w Werbkowicach 6 kwietnia 1946 r. oraz atakując 29 maja 1946 r. Hrubieszów.

Dziś i jutro

Akty współpracy polsko-ukraińskiej z lat 1944-1946 były inicjatywą dowódców oddziałów leśnych. Do świadomości obu narodów dotarły dopiero w latach 90. Znaczenie ich było nieznaczne, gdyż objęły tylko niewielkie terytoria. Jednak stały się symbolicznym zakończeniem niemal stuletniej wrogości między Polakami i Ukraińcami w Galicji. Po 1945 r. oba narody miały znacznie większe problemy niż wzajemny stosunek. Jednak dawne wydarzenia nie zniknęły w odmętach historii. Polacy wciąż na stosunki polsko-litewskie patrzą przez pryzmat wydarzeń na Wołyniu. Ukraińcy zaś pamiętają Polakom, że zarówno w czasach Habsburgów, jak i w II Rzeczypospolitej stali oni na drodze politycznych i cywilizacyjnych aspiracji ukraińskich.

Lata pozostawania obu narodów pod dominacją sowiecką i rosyjską nieco wzajemne pretensje uspokoiły. Obecnie stosunki polsko-ukraińskie na szczeblu międzypaństwowym układają się jak najlepiej. Jednak na poziomie "małych ojczyzn" wciąż dochodzi do zadrażnień. Miejmy nadzieję, że w Przemyślu i we Lwowie, z upływem lat wzajemne niechęci i podejrzliwość zanikną. Dopiero wtedy można będzie mówić o "nowej erze" w stosunkach polsko-ukraińskich.

Dr Dariusz Maciak, adiunkt w Studium Europy Wschodniej i Azji Środkowej Uniwersytetu Warszawskiego, doktoryzował się na podstawie rozprawy "Między konfliktem a kompromisem. Dylematy ukraińskiego ruchu narodowego w Galicji w latach 1889-1899", specjalizuje się w dziejach wyznaniowych wschodnich obszarów Rzeczypospolitej w XVI-XVIII w. oraz w dziejach Ukraińców w XIX i XX w.


Dolna mapa
ISO-Latin2 | Bez polskich znaków | Windows | Macintosh | Polskie znaki - pomoc

| Dzisiejsze wydanie | Z ostatniej chwili | Archiwa | Ogłoszenia | Księgarnia | Galeria | Ścieżki |
| Początek | Rzeczpospolita | Zespół | Poczta | Prenumerata |

Opracowanie Centrum Nowych Technologii, (C) Copyright by Presspublica Sp. z o.o.