Przestrzeń i czas to dwa podstawowe wymiary, w których żyje człowiek, dlatego też większość społeczeństw stworzyła kulturowe sposoby pojmowania i opisu tych dwóch kategorii. Ich podstawową funkcją było wyjaśnianie rzeczywistości i nadawanie jej sensu. Kulturowe modele czasu i przestrzeni zawierały również wzory zachowań właściwych dla danego systemu, porządkując w ten sposób życie członków grupy. Chcąc opisać całość relacji Łemków do przestrzeni, należy opisać stworzony przez nich model świata.
Tradycja to dobra kulturowe przekazywane w czasie
(…), przejmowane i wartościowane
(Słownik etnologiczny…, 1987, s. 353).J. Szacki wyróżnił
trzy znaczenia tradycji: transmisję, to jest przekazywanie dóbr kultury,
dziedzictwo, czyli przekazywane dobra, oraz stosunek poszczególnych pokoleń do
dziedzictwa z przeszłości (Szacki J., 1971). Każdy
model kultury, uwzględniający przede wszystkim kryterium tradycji, zwany bywa
w etnologii modelem kultury tradycyjnej (Zadrożyńska A., 1983, s.15).
Do kultur tradycyjnych zalicza się kultury społeczności najtrwalej
przechowujących treści tradycyjne. Uznaje się, że to właśnie ten model
najlepiej opisuje rzeczywistość kulturową wsi do zakończenia II wojny światowej.
Kulturę ludową charakteryzowały więc w owym czasie: wyraźna izolacja od wpływów
zewnętrznych zarówno fizyczna jak i świadomościowa, duża rola tradycji połączona
z jej ustnym przekazem, rytualizm,
sensualizm oraz tradycyjna religijność (Słownik etnologiczny…, op.
cit., s. 196). Był to zwarty system
kulturowy, zaspokajający wszystkie potrzeby społeczności, w którym tradycja
była zasadniczym mechanizmem
zorganizowania i trwania kultury (Zadrożyńska A., op. cit., s. 17.)
Model kultury tradycyjnej na terenie
Polski można zastosować jedynie do przeszłości. Współczesna kultura ludowa
daje się ująć w modelu współczesnym opisanym, wraz z modelem przejściowym,
przez A. Zadrożyńską. We współczesnym modelu kultury, podobnie jak w modelu
tradycyjnym, oddziaływanie tradycji odgrywa ogromną rolę. Tu jednak, tradycja
jest źródłem kulturowych przetworzeń i
wariantów (ibidem, s. 17).
Model kultury współczesnej zawiera czytelny i uznawany system znaczeń i wartości.
Systemu takiego nie można znaleźć w modelu przejściowym, w którym dominuje
ambiwalentny stosunek do wartości kultury tradycyjnej i współczesnej.
Kategorie ważące w obu modelach pełnych, takie jak chociażby praca, czy
swojskość, tu nie mają wartości. Dezorganizacja
społeczności rozpoczyna się faktycznie wtedy, kiedy jej członkowie zaczynają
określać sytuacje wyłącznie jako ekonomiczne, intelektualne, religijne,
hedonistyczne, a nie społeczne (Thomas W. I., Znaniecki F., 1976, t IV, s. 36 - 37).
W kulturze
tradycyjnej wartościowanie i zróżnicowanie przestrzeni opiera się na
przeciwstawieniu dwóch kategorii, nazywanych przez różnych autorów: znane i
nieznane (A. Zadrożyńska), orbis interior i orbis exterior (L. Stomma), czy
miejsce i przestrzeń (Y. F. Tuan).
Przestrzeń
znana zorganizowana była wokół miejsca uznawanego za najbezpieczniejsze,
gdzie koncentrowało się życie rodziny i całej społeczności; wokół domu
lub sakralnego środka świata. Wiązała się życiem, rodziną, pracą i
sacrum. Tworzyły ją miejsca, gdzie się mieszkało, pracowało, oddawało cześć
Bogu.Dla
ludzi uprawiających ziemię przestrzenią znaną była przede wszystkim ona
sama. Była uprawiana, dawała życie (Zadrożyńska A., op. cit., s. 66).
Przestrzeń znana nie była nigdy zbyt duża; tworzyło ją najbliższe
otoczenie domu, dalej wieś i bliska okolica, czasami najbliższe miasto
targowe. Poczucie bezpieczeństwa
towarzyszyło więc wszystkiemu, co własne (ibidem, s. 72)
Był to świat bezpieczny i ładny. (…)
orbis interior - piękne - oswojone (użyteczne)
- znane (Stomma
L., 1986, s. 134). Miał zawsze jasno wytyczone granice. W ich ramach zawierał się świat
doskonale znany, w którym nic nie mogło człowieka zaskoczyć. Tam wszystkie
pola i łąki miały nazwy. Jego mieszkańcy wiedzieli jak należy o niego dbać,
aby uzyskać jak największe plony. Przestrzeń uznawano za bezpieczną nie dlatego, że na niej pracowano.
Odwrotnie, pracowano tam, gdyż uczyniono ja swoją i niegroźną dla życia (Zadrożyńska A.,
op. cit, s. 70).
To właśnie było miejsce, gdzie można było mieszkać i pracować,
budować domy, zakładać rodziny, gdzie żyli krewni i powinowaci.
Świat znany nie tylko wyznaczał miejsca, gdzie można było bezpiecznie żyć,
sam był wyznaczany czasem czynności zwykłych, niegroźnych, czasem pracy,
jasnego dnia, lata i życia.
Każda przestrzeń
u swoich początków uznawana była za niebezpieczną i obcą, za świat chaosu.
W umyśle człowieka każda przestrzeń była więc pierwotnie niebezpieczna.
Przyznanie jej praw swojskości (…) odbywało się przez kreujące je zabiegi
(ibidem, s. 70).
Można ją było oswoić, zająć, przez dokonanie czynności będących
odtworzeniem mitycznego aktu stworzenia świata, przez zasiedlenie budujące
nowy porządek. Takie zasiedlanie nie było pracą czysto ludzką, ani świecką,
ale sakralną. Było niezbędne, aby chaos przemienić w świat uporządkowany i
bezpieczny, w którym można było pracować i mieszkać. Taki porządek nie był
samoistny. Gdy następował czas nocy lub
zimy, nawet najbardziej znana otwarta przestrzeń stawała się obca (ibidem, s. 66). Znany
porządek zaburzyć mogły również nieurodzaj, choroba lub śmierć. Swojskość
świata trzeba było starannie podtrzymywać i cyklicznie odnawiać. Praca
wymagała przede wszystkim pewności bezpieczeństwa. Stosowano więc zabiegi
prewencyjne, mające odsunąć zagrożenie (ibidem, s. 61).
Służyły temu regularnie powtarzane rytuały, obrzędy, czy zwyczajne na pozór
gesty. Włączając otoczenie w krąg
przestrzeni znanej, odtwarzały na jego terenie zakłócony wtargnięciem innego
świata porządek. Najważniejsze czynności, takie jak praca, jedzenie,
budowanie domu, czy zakładanie rodziny, miały określony wzorzec i
zrytualizowana formę, wszystko bowiem, co się robiło przez swoje
zakotwiczenie w rzeczywistości transcendentnej utrzymywało istniejące status
quo.
Nie cała przestrzeń oswojona w
jednakowym stopniu nasycona była pozytywnymi cechami przestrzeni znanej. Największa
ich koncentracja miała miejsce w centrum świata swojskiego. Mógł nim być
dom rodzinny czy środek wsi. Po
wprowadzeniu chrześcijaństwa naturalnym niejako centrum osiedli ludzkich,
punktem odniesienia o jawnie sakralnych właściwościach stał się kościół
(Tomicka J., Tomicki R., 1975, s. 83).
Im dalej od tego punktu, tym mniejsze oddziaływanie sacrum i tym mniejsze natężenie
cech znanego. Miejscem przeciwstawnym znaczeniowo świątyni były granice. (…)
nieuniknionym następstwem podziału jest wybór lub też wytyczenie granicy, którą
uważa się za coś rzeczywistego, w zasadzie nieprzekraczalnego
(Czarnowski S., 1956, s. 222). Były początkiem
świata nieznanego, potencjalnie groźnego. Uznawano je za miejsca szczególnie
niebezpieczne, gdyż nie należały do żadnego ze światów.
Należało specjalnie zadbać o bezpieczeństwo w tych miejscach. Granice
są poświęcone. Wytyczanie ich jest obrzędem (ibidem, s. 227).
Podobnym znaczeniowo miejscem były drogi, a zwłaszcza rozstaje.
Nie należały do nikogo. Były terenem
przejściowym, (…) Zawierały możliwość groźby dla ludzkiego życia (Zadrożyńska
A., op. cit., s. 78).
Starano się je ubezpieczać stawiając w niebezpiecznych miejscach krzyże i
kapliczki.
Tuż za granicą rozciąga się
nieznane. Przekraczając granice wchodzimy
na obszar całkowicie różny od tego, na którym byliśmy przedtem (Czarnowski S.,
op. cit., s. 222).
Tam czekają na człowieka strach, niebezpieczeństwo, a nawet śmierć. Do
takich terenów, w wypadku społeczności osiadłych, należały przede
wszystkim przestrzenie poza własna wsią (Zadrożyńska A., op. cit., s. 76).
Tereny nieużyteczne. Nie uprawiana
ziemia była więc niebezpieczna (ibidem, s. 67).Świat nieznany był swoistym antyświatem. (…) obraz orbis exterior jest pełną inwersją wizji orbis interior
we wszystkich jej (…) przejawach (Stomma L., op. cit., s. 133). Był przede wszystkim obcy, niebezpieczny, ale i brzydki.
(…) orbis exterior – brzydkie – dzikie (nieużyteczne) –
nieznane (ibidem,
s. 134). Łatwo tam było o niebezpieczną przygodę, nietrudno było zbłądzić.
Była to przestrzeń otwarta, nieurodzajna, nie uprawiana. To świat chaosu,
pomieszania, w którym człowiek nie powinien przebywać. Tam
też nie ośmielał się pracować (Zadrożyńska A., op. cit., s. 76).
Była to przestrzeń, w którą wkraczało się w czasie podróży, a która mogła
wtargnąć w uporządkowany znany świat wraz z nocą, zimą i śmiercią.
Podróż
można przecież rozumieć jako wkraczanie w inny niż codzienny czas i inną niż
codzienna przestrzeń. Była ona przekroczeniem znanego czasu i przestrzeni (ibidem, s. 63).
Przestrzeń nieznaną uważano nie tylko za niebezpieczną, była ona
niewarta poznania. Otóż sam fakt
pochodzenia danego zjawiska z orbis exterior, spoza sfery oswojonej, użytecznej i znanej, przesądza ex definitione
o tym, iż pozostaje to zjawisko nieznane, a więc z samej swej istoty niewarte
poznawania (Stomma
L., op. cit, s. 135). Izolacja świadomościowa
społeczności tradycyjnej sprawiała, że bardzo rzadko podejmowano podróże.
Świat nieznany nie był wart penetracji, a nieliczne powody skłaniające do
podróży członków społeczności tradycyjnej to służba wojskowa,
pielgrzymki, targi czy migracja zarobkowa (ibidem, s. 65 – 72).
Nie przyczyniały się one jednak do zmiany obrazu przestrzeni nieznanej, gdyż
się nią nie interesowano, a czas podróży skracano, jak to tylko było możliwe.
Nieliczne obserwacje ustąpić musiały przed utrwaloną od dawna wizją obcych
ziem.
Schemat podziału przestrzeni fizycznej przekłada się na przestrzeń
społeczną. Podstawowym rozróżnieniem
ludzi był podział na "swoich" i "obcych" (Zadrożyńska A., op. cit., s. 80).
Mieszkańcy przestrzeni znanej byli swoi, i na odwrót, przestrzeń była
znana, gdyż zamieszkiwali ją swoi. Podobnie, przestrzeń nieznaną
zamieszkiwali obcy, i była ona nieznana właśnie dlatego, ze zamieszkiwali ją
obcy. Każda z tych kategorii podlegała stopniowaniu. Do najściślejszego kręgu
swoich należała rodzina i domownicy, ludzie wspólnie pracujący. Dla nich właśnie ten
sam czas i ta sama przestrzeń były bezpieczne (ibidem, s. 81). W mniejszym
stopniu swoimi byli mieszkańcy wioski, czy wreszcie wszyscy mieszkańcy
przestrzeni znanej. Swoi byli mądrzejsi,
sprytniejsi, lepsi i ładniejsi od obcych. Byli normalni, byli ludźmi. Obcy
zamieszkiwali przestrzeń nieznaną, gdzie roiło się od różnych
strachów i niebezpiecznych zwierząt. Sami również podobniejsi byli bardziej
niezwykłym stworom, niż ludziom. Byli brzydcy, głupi i złośliwi, na tyle
jednak sprytni, żeby oszukać lub skrzywdzić swojego. Ich zwyczaje były
barbarzyńskie i niezrozumiałe, a stroje dziwaczne.