Impulsem do rozpoczęcia badań
były rozmowy z moją babcią. Po wojnie, jak wielu innych, została zmuszona do
zmiany miejsca zamieszkania. Wraz z rodzicami opuściła Wołyń, aby zamieszkać na
Górnym Śląsku. Po ponad pięćdziesięciu latach to wciąż Dubno, w którym spędziła
pierwsze dwadzieścia lat życia, jest jej najbliższe. Zaczęłam się zastanawiać, jak
czują się dzisiaj w miejscu, gdzie mieszkają, inni ludzie zmuszeni niegdyś do porzucenia domu; i czy możliwe jest po
jego dramatycznej utracie, odtworzenie w innym miejscu podobnych więzi z
przestrzenią, ponowne zakorzenienie się
w obcej początkowo rzeczywistości.
Aby poznać odpowiedź na te
pytania postanowiłam przeprowadzić badania wśród osób, które doświadczyły
utraty domu. Chcąc uzyskać spójny obraz tego doświadczenia postanowiłam
zminimalizować różnice wynikające z przebiegu samego wydarzenia. Szukałam grupy
osób, które łączyłoby wspólne przeżycie przesiedlenia, w tym samym stopniu
przymusowego, które odbyło się w jednym czasie, z podobnego miejsca, w miejsca
w równym stopniu odmienne. Uznałam również, że wskazane byłoby, aby były to
osoby z jednego pokolenia, w czasie przesiedlenia na tyle dorosłe, aby móc go
doświadczyć świadomie. Założyłam także, że aby grupa badana była jak
najbardziej spójna, powinny to być osoby o podobnym poziomie wykształcenia, w
podobny sposób wyrażające swoje poglądy i mające podobny zasięg kompetencji
kulturowej. Spośród przesiedlonych po wojnie grupę w największym stopniu
odpowiadającą wyznaczonym kryteriom stanowili Łemkowie wysiedleni w czasie
akcji "Wisła"; z Beskidu Niskiego na Ziemie Zachodnie.
Rozmowy z Łemkami doprowadziły
mnie do następujących wniosków:
- przed akcją "Wisła"; tworzyli
oni kulturę tradycyjną, w której relacje człowiek - przestrzeń zamykają się w
ramach dwóch przeciwstawnych sobie kategorii świata swojego i świata
obcego, teraz natomiast do kultury tradycyjnej (przynajmniej w wymiarze
bycia w przestrzeni) już nie należą;
- mitem, który obecnie porządkuje
świat Łemków mieszkających na Ziemiach Zachodnich jest mit raju utraconego,
przejęty z kultury wysokiej, według którego cały świat
realny jest światem chaosu, natomiast rajski świat porządku został utracony,
bez możliwości odzyskania go ponownie;
- ponieważ mit raju utraconego
przenosi całą przestrzeń realną do kategorii świata chaosu, nie stosuje się
więc już do niej możliwy jedynie w świecie uporządkowanym wyraźny podział na
świat swój i świat obcy, pojęcia pojmowane jako wykluczające się kategorie; w
związku z tym nie istnieje realnie miejsce, w którym Łemkowie byli by w pełni
u siebie;
- kategorie swój i obcy jako pojęcia
przeciwstawne znaczeniowo mają zastosowanie jedynie w świecie uporządkowanym, w
uniwersum symbolicznym, którym dla Łemków mieszkających na Ziemiach Zachodnich
jest mityczna przestrzeń Łemkowszczyzny Utraconej.
W ramach badań odwiedziłam w
czerwcu i lipcu 1999 roku jedenaście miejscowości w okolicach Legnicy, były to:
Strzałkowice, Komorniki, Olszanica, Chojnów,
Jaroszówka, Rokitki, Zamienice, Modła, Trzmielów, Lisiec i Rynarcice.
Wyboru wsi dokonałam na podstawie wywiadu z Jerzym
Starzyńskim, kierownikiem Centrum Kultury Łemkowskiej w Legnicy, który jest
jedną z osób zaangażowanych w aktywizację społeczności łemkowskiej na tym
terenie. Dotarcie do najstarszych przedstawicieli tej grupy i
przełamanie pierwszych lodów umożliwili
mi również Andrzej Peregrym i Krystyna Łuczkowiec, także działający w CKŁ w
Legnicy, oraz później - sami informatorzy.
Szukałam osób, które w czasie
akcji "Wisła" były na tyle dorosłe, aby świadomie przeżywać utratę domu i
konieczność odtworzenia go w nowych warunkach. W związku z tym założyłam, że w
1947 roku osoby te powinny mieć nie mniej niż piętnaście lat, w tym wieku
bowiem proces socjalizacji jednostki jest już bardzo zaawansowany, zdążyło się
już również dobrze rozwinąć przywiązanie do domu i najbliższej okolicy. Takie
założenie spowodowało, że znacznie zawęziła się grupa, wśród której mogłam
szukać rozmówców. W praktyce, chociaż głównymi informatorami rzeczywiście były osoby
urodzone nie później niż w 1932 roku, a więc spełniające założone kryterium
wieku, to do rozmowy często przyłączali się również młodsi członkowie
rodziny. Ze wspomnień niektórych osób odtworzyć można także związane z przesiedleniem
reakcje, wrażenia i uczucia pokolenia jeszcze starszego.
Badania prowadziłam metodą
pogłębionego wywiadu swobodnego (rejestrowanego na taśmie magnetofonowej),
prowadzonego miękko, choć zgodnie z przygotowanym wcześniej scenariuszem. W
sumie zarejestrowałam dwadzieścia dwie rozmowy, których teksty stanowią
podstawę tej pracy; rozmawiałam z trzydziestoma ośmioma osobami (załączony spis
informatorów). Zasadniczy
schemat wywiadu ustalony był z góry. Rozmowę zaczynałam pytaniem, gdzie moi
rozmówcy czują się u siebie, po czym prosiłam
o opisanie domu rodzinnego na Łemkowszczyźnie oraz najbliższej okolicy.
Następnie przywoływałam temat samego wysiedlenia, osiedlania się na Ziemiach
Zachodnich i wrastania w nową rzeczywistość. Potem następowały pytania o próby
i chęć powrotu w Beskid Niski oraz o odwiedziny rodzinnych wiosek. Na koniec
powracałam do tego, gdzie moi informatorzy czują się u siebie.
Starałam się, aby wywiad miał charakter swobodnej
rozmowy, umożliwiającej spontaniczne reakcje i wypowiedzi, chciałam uniknąć w
ten sposób narzucania badanym własnych kategorii pojęciowych. Często rozmówcy
sami kierowali rozmowę na interesujące mnie tematy, mówili z dużym
zaangażowaniem, dyskutowali między sobą. Przedstawiając wyniki badań zachowuję
w cytatach oryginalną wersję wypowiedzi, przytaczając je w takiej formie, w
jakiej zostały zarejestrowane.
Aby móc głębiej wniknąć w interesujący mnie problem przyjęłam również
drugie narzędzie badawcze - metodę obserwacji uczestniczącej. W trakcie badań
mieszkałam w jednej z wsi, zamieszkałej przez Łemków, uczestniczyłam w
nabożeństwach greko-katolickich, obserwowałam życie codzienne mieszkańców oraz
elementy kultury materialnej, w których wyraża się stosunek człowieka do
otaczającej go przestrzeni. Pozwoliło mi to uzupełnić oraz zweryfikować uzyskany
w trakcie wywiadów materiał.